Monthly Archives: Styczeń 2013

Jesień 1941: Pearl Harbor i wojny Korporacyjnej Ameryki

Fall 1941: Pearl Harbor and The Wars of Corporate America

http://www.globalresearch.ca/fall-1941-pearl-harbor-and-the-wars-of-corporate-america/28159

Autor: dr Jacques R. Pauwels, 27 X 2012 r.; przekład: Ussus

RooseveltMit: USA zostały zmuszone do wypowiedzenia wojny Japonii po zupełnie niespodziewanym japońskim ataku na amerykańską bazę morską na Hawajach 7 XII 1941 r. Jako że Japonia była w sojuszu z nazistowskimi Niemcami – agresja automatycznie wepchnęła Amerykę w wojnę z Niemcami.

Rzeczywistość: Administracja Roosevelta już od pewnego czasu była chętna do pójścia na wojnę z Japonią. Szukała pretekstu do starcia poprzez embargo na ropę i inne prowokacje. Złamawszy japońskie kody, Waszyngton wiedział o japońskiej flocie płynącej do Pearl Harbor, lecz był uradowany atakiem. Administracja była pewna, że ułatwi to „sprzedanie” wojny dla ogromnej większości Amerykanów, którzy byli jej przeciwni.

Japoński atak, w przeciwieństwie do amerykańskiego ataku na Japonię, także był „pożądany” ze względu na uniknięcie wypowiedzenia wojny przez Niemcy, które na mocy traktatowych porozumień były zobowiązane pomóc Japonii tylko w przypadku gdyby została zaatakowana. Jednak, z powodów niemających nic wspólnego z Japonią i z USA a z załamaniem się niemieckiej „wojny błyskawicznej” przeciwko Związkowi Sowieckiemu, Hitler z własnej woli wypowiedział wojnę USA w kilka dni po Pearl Harbor – 11 XII 1941 r.

Jesień 1941. USA wtedy, tak jak i dziś, były rządzone przez „Elitę Władzy” [„Power Elite” – Ussus] przemysłowców, managerów, wiodące korporacje i banki – przez znikomą część populacji. Wtedy, tak jak i dziś, ci przemysłowcy i finansiści – „Korporacyjna Ameryka” – mieli bliskie powiązania z najwyższymi osobistościami w armii, „dyktatorami” – socjolog z Uniwersytetu Columbia C. Wright Mills ukuł termin „elita władzy”(1) tak ich nazywając – i przez których kilka lat później, wielka kwatera, zwana Pentagonem, została założona na brzegach Potomacu.

W rzeczywistości „kompleks przemysłowo-wojenny” istniał już wiele dekad przed tym zanim prezydent Eisenhower, przechodząc na emeryturę, nadał mu taką właśnie nazwę. Mówiąc o prezydentach: w latach 30. i 40., tak wtedy jak i dziś, Elita Władzy „usłużnie” zezwalała Amerykanom co cztery lata na wybór między dwoma członkami elity – jeden z nich nazywany „demokratą”, drugi „republikaninem”, ale niewiele ludzi znało różnicę – do rezydowania w Białym Domu w celu wyznaczania i zarządzania polityką wewnętrzną i zagraniczną. Polityki te służyły – i nadal służą – interesom Elity Władzy. Innymi słowy – polegają na promowaniu „interesów”. To słowo – klucz oznaczające maksymalizację profitów wielkich korporacji i banków będących członkami tejże elity. Read the rest of this entry

Jak Facebook robi ludzi w wała

how-facebook-tries-to-rip-people-offFacebook i Ty

Pierwsza świnka: Czyż to nie wspaniałe?! Nie musimy płacić za chlewik!

Druga świnka: Yeah! I nawet jedzenie jest za darmo!

Jeśli nie płacisz, nie jesteś klientem. Jesteś produktem na sprzedaż.

Ludzkość wyginie w „ciągu kilku dekad” – donosi NASA w raporcie z 1986 r.

Human Race Extinct “In A Few Decades” Due to Global Warming According to NASA in 1986

http://www.prisonplanet.com/nasa-1986-human-race-extinct-in-a-few-decades-due-to-global-warming.html

Autor: Joseph Watson, 13 IV 2012 r.; przekład: Ussus

global-warming-scamWygrzebano „newsa” Associated Press z 1986 r. w którym NASA przewiduje, że ludzkość, wskutek globalnego ocieplenia, „wyginie w ciągu kilku dekad”. Kolejny raz ta sama ferajna, domagająca się teraz wprowadzenia podatku węglowego w celu ocalenia planety, została przyłapana na kłamstwie – kłamstwie polegającym na fałszowaniu danych naukowych w celu usprawiedliwiania ichniej politycznej krucjaty.

AP cytuje Roberta Watsona, dyrektora programu NASA ds. górnej atmosfery. Ostrzega on, że temperatura na Ziemi może wzrosnąć o dziesięć stopni „jeśli” nie zajmiemy się zanieczyszczeniami atmosferycznymi.

„Krytycznie niski poziom ozonu nad Antarktydą dowodzi, że ‚efekt cieplarniany’ istnieje i zapowiada stopniowe ocieplenie grożące powodziami, suszami, nędzą w ciągu kilku dekad – jeśli nie będzie zwalczany – ewentualnie wyginięciem ludzkości, naukowcy ostrzegli we wtorek”, czytamy w raporcie.

Niemal trzy dekady później, ludzkość radzi sobie zadziwiająco dobrze, biorąc pod uwagę, że jesteśmy tylko kilka lat przed „wymarciem” z powodu globalnego ocieplenia.

Artykuł z 1986 r. ilustruje jak klimatyczni aferzyści rutynowo stosują kłamstwa w celu zaakceptowania przez publikę ich wizji rzeczywistości. Mimo że ich dane raz za razem okazują się być totalnym oszustwem, to w najmniejszym stopniu nie cofają się przed kolejnymi próbami forsowania swojej propagandy.

Dzisiejszym odpowiednikiem Roberta Watsona jest James Hansen, także z NASA. We wtorek wygłosi mowę w której będzie popierał wprowadzenie podatku węglowego. Wprowadzenie tego podatku zagwarantuje astronomiczny wzrost cen energii; oczywiście podatek ma być wprowadzony natychmiast przez de facto rząd światowy w imię ocalenia matki ziemi.

Inne propozycje Hansena są jeszcze bardziej drakońskie. W 2010 r. poparł zamieszczone w książce pomysły Keitha Farnisha. Farnish w swoim dziele wzywał do aktów sabotażu i środowiskowego terroryzmu – wysadzania tam, burzenia miast – w celu cofnięcia cywilizacji do epoki kamienia łupanego.

„Jedynym sposobem na zapobiegnięcie globalnej ekologicznej katastrofie i na zapewnienie przetrwania ludzkości jest zniszczenie Cywilizacji Przemysłowej”, pisze Farnish. Dodaje, że „ludzie będą umierać masami, gdy cywilizacja upadnie”. Read the rest of this entry

W „obozach śmierci Eisenhowera”: wspomnienia amerykańskiego strażnika

In ‚Eisenhower’s Death Camps’: A U.S. Prison Guard Remembers

http://www.ihr.org/jhr/v10/v10p161_Brech.html

Autor: Martin Brech; przekład: Ussus

prawdziwe obozy śmierci

Prawdziwe obozy śmierci drugiej wojny światowej. Jak Eisenhower w okropny sposób eksterminował milion Niemców. Fotografia przedstawia warunki w alianckich obozach w których byli przetrzymywani niemieccy cywile i „rozbrojone wojska wroga” w Niemczech po drugiej wojnie światowej. Brak schronienia, brak sanitariatów, brak opieki medycznej, brak ubrań. Zamknięci pod gołym niebem. Niemal milion Niemców celowo wystawiono na śmierć od chorób i z głodu.

W październiku 1944 r., gdy miałem osiemnaście lat, zostałem powołany do wojska. Moje szkolenie było krótkie, głównie z powodu rozgrywającej się właśnie niemieckiej kontrofensywy w Ardenach; urlop skrócono mi o połowę i natychmiast wysłano za morze. Po przybyciu do La Havre, we Francji, szybko załadowano nas do samochodów i posłano na front. Gdy dotarłem na miejsce, dostrzegłem u siebie objawy mononukleozy – posłano mnie do szpitala w Belgii. Ponieważ wtedy mononukleoza znana była jako „choroba pocałunków”, wysłałem mojej dziewczynie list z podziękowaniami.

Do momentu opuszczenia szpitala, przebywałem w Spartanburgu, w centrum Niemiec; mimo moich protestów umieszczono mnie w „repo depot” (obozie przejściowym). Przestałem się interesować moją macierzystą jednostką; niebojowe jednostki były w tamtym czasie wyśmiewane, pogardzane. Z akt wynika, że przez większość czasu, z mojego siedemnastomiesięcznego pobytu w Niemczech, byłem w kompanii C, 14 Regimentu Piechoty. Pamiętam jednak iż przebywałem też w innych jednostkach.

Pod koniec marca lub na początku kwietnia 1945 r., zostałem wysłany do obozu jeńców wojennych, nieopodal Andernach nad Renem, jako strażnik. Skończyłem cztery lata wyższej szkoły niemieckiej więc mogłem rozmawiać z więźniami mimo że było to zakazane. Jednakże stopniowo zaczęto wykorzystywać mnie jako tłumacza; proszono o wyłuskiwanie członków SS (żadnego nie znalazłem).

W Andernach przetrzymywano około 50000 więźniów w różnym wieku; pod gołym niebem, za drutem kolczastym. Kobiety były osobno więc początkowo nie widywałem ich. Mężczyźni których pilnowałem nie mieli żadnych schronień ani koców. Wielu było bez kurtek. Spali w błocie, wodzie, na zimnie; brakowało latryn. Była zimna i mokra wiosna – ich cierpienia były tym większe.

Jeszcze bardziej szokujący był widok tych więźniów wrzucających trawę i chwasty do cynowych puszek zawierających rzadką zupę. Powiedzieli mi, że robią to aby ulżyć sobie w bólu który był powodowany przez głód. Szybko ulegali wycieńczeniu. Dyzynteria szalała – zaczęli sypiać we własnych odchodach, bowiem byli zbyt słabi, aby doczołgać się do rowów z latrynami. Wielu błagało o jedzenie, chorując i umierając przed naszymi oczami. Mieliśmy wystarczającą ilość zapasów i zaopatrzenia, lecz nie zrobiliśmy nic by im pomóc; nie udzielaliśmy żadnej pomocy lekarskiej. Read the rest of this entry