ACTA nad Wisłą

Za kilka dni rządziciele nad Wisłą najprawdopodobniej podpiszą ACTA. Politycy w naszym kraju aż przebierają do tego nogami – tak są pozytywnie nastawieni wobec różnych cenzorskich zamierzeń. Wbrew bowiem obiegowym opiniom nie są aż tacy durni za jakich uchodzą (każdy lubi trochę na nich popsioczyć, to jak element savoir vivre; ale i tak potem wielu leci do urn). Sama durnota, nawet jak najbardziej poważna, nie wystarczyłaby do zrujnowania tak zasobnego kraju jak Polska i uczynienia z niego pustyni bez rolnictwa, przemysłu, bez niczego. „Polscy” prezydenci, premierzy, ministrowie, posłowie… bardzo dobrze wiedzą, że:

  • W Polsce internet jest powszechnie dostępny dopiero od 6 – 7 lat. Powszechny dostęp oznacza mniej więcej to, że zwykły obywatel, który może pomarzyć o zarabianiu średniej krajowej pensji, może pozwolić sobie na zainstalowanie łącza stałego. Kilka lat temu mógł korzystać jedynie z połączenia modemowego – astronomicznie drogiego dostępu do internetu (młodsi pewnie już nie wiedzą, że kosztowało to tyle co telefoniczna rozmowa lokalna według stawki operatora).
  • Popularność i zaufanie do mediów tradycyjnych spada na łeb, na szyję. Tylko w sondażach partie cieszą się „zaufaniem” wyborców. Politycy wiedzą, że udział w nich bierze tylko żelazny elektorat (każdej partii), a większość odkłada słuchawkę gdy zorientuje się o co chodzi. Wielu ludzi ogląda wiadomości w telewizorni już tylko z przyzwyczajenia i dlatego, że nie wie gdzie szukać uczciwej informacji (cokolwiek wpiszą w googla to wyskoczy im wikipedia). W internecie, w taki lub inny sposób, można znaleźć też lepszą, ciekawszą rozrywkę niż w tradycyjnej mediodajni. Łączy się to także ze spadkiem wpływów z reklam (media państwowe chcą bronić swojej pozycji) – próbuje się więc temu zapobiegać poprzez krępowanie internetu.
  • „Alternatywny” internet – blogi i serwisy internetowe uczciwie przedstawiające problemy polityczne, społeczne, ekonomiczne cieszą się coraz większą popularnością. Wobec totalnego zakłamania szerzonego w szkołach, na uniwersytetach, politechnikach (np. osiągnięcia Nikoli Tesli) i w mediach, bez przesady można je nazwać „latającym uniwersytetem”. W czasie drugiej wojny światowej nazywano tak tajne nauczanie w Polsce. Nauczyciele, profesorowie przyjmowali potajemnie swoich uczniów, studentów w prywatnych mieszkaniach i prowadzili zajęcia. Młodzi ludzie zdobywali w ten sposób nie tylko matury, ale i wyższe wykształcenie.

Biorąc pod uwagę, że internet jest tak krótko powszechnie dostępny, a mimo to staje się tak szybko głównym, wymykającym się cenzurze źródłem informacji – rządziciele zaczynają bać się o swoje stołki.

Nawet jeśli ACTA lub SOPA nie wejdą teraz w życie, to bardzo szybko pojawi się jakaś nowa cenzorska inicjatywa. Walka o wolność informacji, która to jest gwarantowana we wszystkich konstytucjach, przybiera na sile. Każdy z nas, piszący, komentujący, czytający, rozmawiający ze znajomymi o problemach dzisiejszego świata, jest wartościowym żołnierzem. Elity wiedzą, że nie ma znaczenia, czy to Newa, czy Potomac, czy gdzieś pomiędzy, każdego dnia komuś „otwierają się oczy”. Jest to jedna, z bardzo niewielu ostatnio, pocieszająca informacja.

Reklamy

Posted on Styczeń 21, 2012, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s