Wojna jest świetna dla 1% ludzi…ale 99% czyni biedakami

War Is Great for the 1% … But Makes the 99% Poorer

http://globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=27411

Washingtons Blog, tłumaczenie: Ussus [pogrubienia za źródłem]

Korzystający z wojny – 1%

Dyrektorzy wielkich firm zbrojeniowych zarabiają ogromne pieniądze, a stanowią .01%. Nierzadko sprzedają broń obu stronom konfliktu… i biorą udział w całym procesie zabijania.

Czołowi ekonomiści również dowiedli, że wojna jest horrorem dla 99% ludzkości.

Członkowie Kongresu – stanowiący cząstkę 1% zyskujących w czasie tej recesji – intensywnie inwestują w przemysł zbrojeniowy i rutynowo handlują informacjami wewnętrznymi… być może dotyczącymi także planowanych akcji militarnych.

Podobnie – jak zaznaczono poniżej – Rezerwa Federalna pomaga rozpoczynać wojny poprzez finansowanie ich (nie, nie mówię o miliardach, które FED wysłał do Iraku lub libijskim banku Kadafiego lub innych ostatnio ujawnionych sprawkach).

Wojna jak rakieta

Legendarny inwestor Jeremy Grantham twierdzi, że zagrożenie ze strony kompleksu przemysłowo – militarnego o którym mówił prezydent (a wcześniej generał) Eisenhower, staje się realne.

Eisenhower nie był pierwszym. „Wojna jak rakieta” nawiązując do najbardziej odznaczonego żołnierza w historii (i bohatera, który powstrzymał zamach stanu w USA w 1933 r.).

„Przerośnięty establishment wojskowy”, mówił Georg Washington w swoim pożegnalnym przemówieniu w 1796 r., „jest uważany przez rząd za zagrożenie dla wolności.”

W styczniu napisałem:

Liberalny ekonomista James Galbraith napisał w 2004 r.:

Inflacja wprowadza prawo dżungli do finansów wojennych. Ceny i przychody wzrastają, wynagrodzenie i jego siła nabywcza spada. Bandyci i dobrze poinformowani bogacą się. Ludzie pracujący i biedni tracą. Dobra tracą na wartości poprzez niewidoczny mechanizm „podatku inflacyjnego” – znaczy to, że rząd doprowadza do wysokiego deficytu w normalnych czasach, a do małego kiedy inflacja idzie w górę.

* * *

Jest to spekulacja. Firmy posiadające monopole zazwyczaj zatrzymują sobie trochę w rezerwie [dóbr, towarów]. W czasie wojny, kiedy czas jest sprzyjający ku temu, wyciągają rezerwy i robią z nich użytek. Ceny gazu mogą pójść w górę, gdy możliwości przerobowe rafinerii maleją – częściowo odpowiednio do zbyt wielkiej koncentracji [monopolu]. Ogólnie, kiedy obroty spadają, firmy tną ceny – jednak wiele nie robi tego. W zamian podnoszą ceny, aby osiągnąć cele zarobkowe, mając nadzieję że rynek się nie zawali.

* * *

Libertariański kongresmen Ron Paul przyznał w 2007 r.:

Kongres i Bank Rezerw Federalnych mają wygodną, cichą umowę dzięki której łatwo finansować wojny. Kongres posiada nienasycony apetyt nowych wydatków, ale podnoszenie podatków jest niepopularne politycznie. Mimo to Rezerwa Federalna bezproblemowo i z chęcią łagodzi deficyt poprzez kreowanie pieniądza przez Departament Skarbu. W zamian Kongres daje wolną rękę Rezerwie Federalnej w wielu pierońskich działaniach i pozostawia bez nadzoru. Polityka monetarna jest zupełnie ignorowana w Waszyngtonie, przecież system Rezerwy Federalnej jest tworem Kongresu.

Rezultatem tego porozumienia jest inflacja. Natomiast inflacja finansuje wojny.

* * *

Blanchard Economic Research w 2001 r. skonkludował:

Wojna ma decydujący wpływ na ekonomię, nasz rząd i jego podatkową oraz monetarną politykę. Konsekwentnie prowadzi to do wysokiej inflacji.

* * *

David Hackett Fischer jest profesorem historii i historii gospodarczej w Brandeis. W swojej książce – „The great wave, price revolutions and the rythm of history” [„Wielka fala, rewolucja cen i rytm historii”] – doszedł do wniosku, że… okresy wysokiej inflacji są powodowane, i powodują, załamanie porządku i upadek wiary w instytucje polityczne. Uważa on również, że wojna jest zapadką wywołującą wzrost inflacji, politycznych zawirowań, konfliktów społecznych i ekonomicznych spadków.

* * *

Inny ekonomista zgadza się z profesorem Fischerem w ocenie powiązań między wojną a inflacją.

James Grant, szanowany redaktor „Grant’s Interest Rate Observer”, w swoim biuletynie z czternastego września poruszającym ten problem, wspiera nas w przewidywaniu wpływu wojny na inflację:

„Wojna wywołuje inflację. Wojna zawsze jest marnotrawstwem, nie ważne jak, po prostu jest. To koszt bez zysku, destrukcja finansów (najczęściej) przez tworzenie kredytu. Takie właśnie jest sedno inflacji”.

* * *

Lew Rockwell, libertariański ekonomista i pisarz, w 2008 r. napisał:

Możesz ustawić w szeregu stu historyków wojskowości oraz politologów i rozmawiać z nimi o historii dwudziestego wieku. Najprawdopodobniej żaden z nich nie będzie w stanie wyobrazić sobie roli Rezerwy Federalnej w finansowaniu wojen prowadzonych przez USA. Prawdą jest także to, że FED jest instytucją, która emituje pieniądze w celu finansowania wojen. Rezerwa Federalna rozwiązała wielki problem z jakim państwo musiało mierzyć się w ciągu całej historii ludzkości. Państwo bez pieniędzy lub państwo które musi opodatkować obywateli, by zdobyć fundusze na prowadzenie wojen jest bezwzględnie ograniczone w swoich ambicjach mocarstwowych. Zauważ, że jest to problem tylko dla państwa. To nie jest problem obywateli. Niemożność państwa do finansowania jego nieograniczonych ambicji jest dla obywateli bardziej cenna niż jakikolwiek legalny ogranicznik czy porozumienie. Ma to większą wartość niż jakakolwiek uchwalona konstytucja.

* * *

Ludwig von Mises, w rozważaniach o katastrofach wojennych, w 1919 r. napisał:

Ktoś bez przesady może powiedzieć, że inflacja jest nieodzowna militaryzmowi. Bez niej reperkusje wojenne dotyczące dobrobytu stają się oczywiście szybko przemijające i mniej dotkliwe; powojenny zastój szybko ustaje.

* * *

W całym swoim pociągu do wojny George Bush udaje, że jest to tylko kwestia polityki, że była to tylko jego decyzja czy zaatakować Irak. Sprzeciw Rona Paula, kilku innych kongresmenów i ogromnej części Amerykanów został zredukowany do małego pisku w tle. Wyobraź sobie, że musiałby zdobyć pieniądze na wojnę poprzez podatki. To nigdy się nie stało. Jednak nie musiał tego robić. Wiedział, że pieniądze znajdą się. Więc mimo 200 miliardów dolarów deficytu, 9 trylionów dolarów długów, 5 trylionów odnoszących się do długu publicznego, 3 trylionów wobec federalnego budżetu, i spadku wpływów podatkowych w 2001 r., Bush planował wojnę która kosztowała 525 miliardów dolarów – lub 4681 dolarów na gospodarstwo domowe. Wyobraź sobie, że musiałby pójść do Amerykanów i poprosić ich o te pieniądze. Cóż by się stało? Myślę, że znamy odpowiedź na takie pytanie. I to są osoby, które rządzą; prawdziwy koszt tej wojny będzie znacznie wyższy – może 20000 dolarów na gospodarstwo domowe.

* * *

Jeśli państwo ma możność wybrać między tworzeniem dóbr a wojną, co wybierze? Bezwarunkowo w amerykańskim kontekście, wybór zawsze pada na wojnę.

Przodujący ekonomista Chris Martenson w „Crash course” [„Kurs kolizyjny”] wyjaśnia o ekonomii:

* * *

Jeśli przejrzymy całą historię, dojdziemy do oczywistego wniosku: Wszystkie wojny przynoszą okresy inflacji. Bez wyjątków.

* * *

Więc jeśli ktokolwiek próbuje mówić ci, że nie poświęciłeś się dla wojny, uświadom go, że poświęciłeś wielką część swoich dóbr i zapłaciłeś za wysiłek, dziękuję bardzo.

* * *

Koniec końców wojna zawsze powoduje inflację, szczególnie gdy jest finansowana przez drukowanie pieniędzy zamiast wpływów z podatków i/lub papierów wartościowych. Może być wspaniała dla garstki ludzi z kontraktami, ale wojna jest złem dla „ulicy” – kradnie ludziom bogactwa poprzez obniżanie wartości ich dolarów.

* * *

Cytowani powyżej, liberałowie jak James Galbraith i konserwatyści jak Ron Paul, zgadzają się, że nie prowadzilibyśmy tylu wojen – oraz że wojny które finansujemy kończyłyby się dużo szybciej – gdyby ludzie musieli płacić za nie bezpośrednio zamiast finansować je poprzez „ukryty podatek” inflacji.

Ojciec nowożytnej ekonomii – Adam Smith – przyznał:

Wydatki na pokrycie kosztów wojny zawsze pobierane są z podatków podnoszonych w ciągu roku (zamiast finansowania długoterminowego poprzez dodawanie go do długu publicznego), podatki z tych nadzwyczajnych poborów trwają nie dłużej niż wojna. Zdolność prywatnych ludzi do akumulacji mniejsza w okresie wojny, będzie większa w czasach pokoju niż w czasie finansowania wojny. Wojna niekoniecznie jest przyczyną niszczenia wszystkich starych kapitałów, jednak pokój daje okazję do akumulowania wielu nowych. Ogólnie wojny byłyby dużo szybciej prowadzone i rzadziej bezmyślnie podejmowane. Poczucie ludzi w czasie trwającej wojny, ciężkie jej brzenie, przynosi wkrótce strach przed nią i rząd, aby ich udobruchać, staje przed koniecznością zakończenia wojny tak szybko jak to tylko możliwe. Przezorność wobec ciężkich i nieuniknionych ciężarów wojennych powstrzyma ludzi od bezmyślnego wywoływania wojny, gdy nie ma potrzeby ani poważnego powodu dla którego należałoby walczyć. Okresy w których zdolność prywatnych ludzi do akumulacji jest w jakiś sposób zmniejszona będą zdarzały się rzadziej i będą krótsze. I odwrotnie – okresy w których zdolność ta będzie większa – będą dużo dłuższe.

Nie dziw, że wielu z „Okupujących” protestuje przeciwko zarabiającym na wojnieczęści 1%.

Reklamy

Posted on Listopad 21, 2011, in Uncategorized and tagged , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s